Pisząc w chaosie, czyli jak wygląda życie z ADHD
Pisząc w chaosie, czyli jak wygląda życie z ADHD
Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest żyć w ciągłym chaosie? Wstawać rano z niesamowitą energią lub budzić się zupełnie wyplutym? Tracić zainteresowanie po chwili lub fiksować się na coś tak, że nie straszny Wam głód, pragnienie i... pora dnia? A może właśnie tak się czujecie. Może przechodzicie przez to samo i przeszukujecie Internet wzdłuż i wszerz, szukając odpowiedzi na pytanie, jak wygląda życie z ADHD? Powiem Wam jak.
Jak wygląda życie z ADHD, odcinek pierwszy
Powiem wprost - nie jest łatwo. Jeśli jednak już tu jesteście, pewnie szukacie konkretów. ADHD przytłacza. Sprawia, że raz czujecie się uskrzydleni, a kiedy indziej - zupełnie beznadziejni. Macie problem z większością rzeczy, za które chcecie się zabrać, bo po prostu... się nudzicie. Jednym razem jest tak, drugim inaczej, nikt już nie wie o co Wam chodzi, a najmniej... Wy sami.
Na coś się zgadzacie, a potem jednak chcecie się wycofać? Obiecujecie, że gdzieś będziecie, a w ostatniej chwili stwierdzacie, że wolelibyście zostać w domu i obejrzeć film? Jakikolwiek film. A najchętniej ten, który wydaje się jak najmniej ambitny - w końcu szukacie powodu, żeby zabić czas.
Życie z ADHD nie jest łatwe. To nie kwiatki i pluszowy miś (podobnie jak miłość), chociaż porównanie to wydaje mi się teraz odrobinę abstrakcyjne. Życie z ADHD to raczej coś w postaci... rosyjskiej ruletki. Albo ruletki. Po prostu.
Życie z ADHD, czyli gubienie rzeczy ważnych (kiedy najmniej się tego spodziewasz!)
Jako że jest to mój pierwszy tekst, postanowiłam zacząć od czegoś dość oczywistego, z czym większość z Was może się utożsamić.
Gubienie rzeczy ważnych
Słowo ważne jest tu dosyć kluczowe. Bowiem w moim przypadku (może u Was jest zupełnie inaczej), z pola mojego widzenia znikają zazwyczaj rzeczy, które... mają znaczenie.
Pomyślcie sobie o jednej rzeczy, którą zawsze macie przy sobie. Tej jednej, jedynej rzeczy, bez której nie wyobrażacie sobie dnia. Nie wytrzymacie ani godziny, minuty, sekundy... dosłownie. Każdy z nas ma taką rzecz. Jaka jest Wasza?
Moją rzeczą ważną są słuchawki. Małe, białe airpodsy, które noszę ze sobą wszędzie. Wiem, że nie mogłyby działać bez mojego telefonu, ale zepchnijmy to na dalszy plan. Wróćmy do słuchawek.
Życie z ADHD a muzyka
Życie z ADHD jest chaotyczne, a w tym chaosie jest coś, co może Was uratować. Jest to... muzyka. Muzyka dopasowuje się do Waszego humoru, muzyka poprawia Wam humor, muzyka dodaje Wam energii, muzyka... muzyka to wszystko. Muzyka towarzyszy mi z rana, kiedy szykuję się do pracy, kiedy biorę prysznic (i po prostu muszę coś śpiewać), kiedy jadę komunikacją i kiedy spaceruję. W moim życiu z ADHD nie ma miejsca na ciszę.
Może nie macie tak samo, ale na mnie cisza działa depresyjnie. Nie lubię, kiedy nic nie gra w tle. Może ma to związek z tym, że nie przepadam za byciem... sama ze sobą. Cisza jest przytłaczająca, a poza tym sprawia wrażenie, że marnuję czas. Nie cierpię marnować czasu. W moim domu (i w moich słuchawkach!) zawsze gra więc muzyka czy... jakiś audiobook (albo ebook czytany przez syntezator mowy). W tym roku (a jest dopiero czerwiec!) przeczytałam już 41 książek. Bez audiobooków nie byłoby to możliwe. Dzięki Legimi!
Historia o tym, jak zgubiłam słuchawki
Po raz kolejny - wróćmy do słuchawek. Wiem, że znowu zaczynam opowiadać historię od końca.
Słuchawki są dla mnie ważne, jeśli nie najważniejsze i zawsze muszę mieć je przy sobie. Kiedy ich nie mam - wariuję. Wyobraźcie sobie więc jak się czułam, kiedy zadowolona z tego że tym razem udało mi się je spakować do plecaka wyjeżdżając na urlop (poprzednim razem niestety poniosłam porażkę), wracając... już ich nie miałam. Znaczy miałam - w drodze powrotnej. W domu już nie. Co się zadziało? Życie z ADHD (przysięgam, że ten rym nie był zamierzony).
Słuchawki były ze mną na lotnisku w Stambule. Słuchawki były ze mną w samolocie. Były ze mną w metrze na stacji Centrum w Warszawie, a w domu... już ich nie było. W którym momencie postanowiły zdezerterować? Tego próbowałam się dowiedzieć - bezskutecznie.
O tym, że słuchawek już ze mną nie ma, dowiedziałam się dzień później. Był to poniedziałek rano, a ja właśnie pakowałam się do pracy. Przysięgam - byłam przekonana, że moje małe, białe airpodsy (wciąż wspominam je z niemałą łezką w oku) grzecznie się ładowały. No cóż, nie ładowały się.
Jak to ja, wpadłam w panikę. Przeszukałam cały dom wzdłuż i wszerz (prawdopodobnie tak jak Wy, szukając tego artykułu). Przewróciłam do góry nogami dosłownie wszystko i... nic nie znalazłam. Poczułam pustkę i ogarnął mnie strach przed drogą do pracy. Godzina w komunikacji bez słuchawek? Come on!
Nowe cudeńka nabyłam jakieś 2 tygodnie później. Tak, dopiero. Po pierwsze - cały czas miałam nadzieję, że te poprzednie jednak się znajdą, po drugie - ciągle zapominałam ich zamówić. Zastanawiacie się ciągle, jak wygląda życie z ADHD? Właśnie tak.
fin
Komentarze
Prześlij komentarz